Amarena jest to wino, które można spotkać na półkach wszystkich Biedronek. Jest to następca Kelerisa choć szczerze niegodzien swego przodka. Jest idealne do drinków z Energy Drinkiem po którym faza jest jak po jakiś narkotykach ;] Cena 3.70 zł, a ostatnio 3.97 zł.
Nie należy do największych więc warto se je gulać ;] Moja ocena to 7.
Baaardzo dobre, właściwie jak oranżada, tylko niegazowana. Zapach... no nie jest aż tak bardzo odstraszający, na serio - bardzo przypomina oranżadę, bynajmniej mi Przez ten słodki smak wchodzi bardzo szybko. I każdy mój znajomy ma po niej dziwną historię ;D Js też. A z tego co zauważyłam, gdzie ją kto widział, to tylko kwestia Biedronki, a jest ich coraz więcej więc...
Siema wszystkim, kto jest chętny na picie Amareny w większym towarzystwie? Jak coś to pisać, zawsze można się umówić któregoś dnia i napić się razem Jakby coś to pisać na gg: 13998874.
Zaprawdę powiadam, trunek przedni aczkolwiek po 5 butelce zauważyłem problemy z umiejętnością poruszania się... ale odkryłem też, że po wypiciu kolejnych pięciu daje ono moc teleportacji w dziwne miejsca
Państwo: "Amarena-ścierwo" i Łukasz.
Szanowni Państwo. Pozwólcie, że ustosunkuję się do Waszych wynurzeń.
Pan/i "Amarena-scierwo" zapytuję uprzejmie, jak mniemam - "czy bywalcy tej strony to "menele"?
Niestety w/w nie raczył/a podać semantycznego znaczenia tego słowa, co utrudnia merytoryczne odniesienie się do zagadnienia. Pozwolę sobie odpowiedzieć we własnym imieniu, jako że nie mam zaszczytu znać pozostałych autorów wpisów.
Tak więc nie mnie oceniać czy jestem "menelem", czy też nie. Jako człowiek wyzuty z kompleksów pijam to co lubię, a nie to co wypada.
Kolejne pytanie brzmiało czy pijących Amarenę, tudzież insze trunki, "nie stać na porządne piwo czy też wódkę?"
Jak rzeczone było powyżej - odpowiadam tylko za siebie: Stać mnie na takie trunki. Powiem więcej: stać mnie także na takie, na jakie być może Pana/Pani nie stać. Mam świadomość, że dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, a i takie licytowanie się uważam za objaw prymitywizmu, ale nie ja pierwszy rozpocząłem "procedurę leczenia kompleksów". Przeto proszę się nie martwić o nasze portfele.
Szanowny Pan Łukasz zapytuje: "Gdzie się bawicie, chyba w domu albo piwnicy?"
Odpowiadam: Tam, gdzie w danej chwili mi odpowiada. Proszę mi wierzyć Panie Łukaszu, nie należę do ludzi, którzy cały miesiąc ciułają parę groszy, aby potem pochwalić się znajomym na jakiej to zacnej imprezie byłem. Równie świetnie mogę się bawić z Amareną na parkowej ławce. Byleby kompania była odpowiednia. Swoją drogą, oboje Państwo macie opaczny pogląd na konsumentów w/w trunków. Obawiam się, że gdybyście nieco zagłębili się w tę kwestię (np. w ujęciu socjologicznym) - moglibyście Państwo solidnie się zdziwić.
Z uszanowaniem: P.K.(mgr prawa i nauk społecznych)
Zacny to trunek, i trzeba go umieć pić. A ci co gówienko wiedzą o piciu taniego wina niech się nie wypowiadają. Cysternę takich win wypiłem i wiem co mówię, a kasę mam na lepsze alkohole - typu wino z winnicy, ale szajs więc jak nie umiecie pić tanich win to nie obrażajcie innych od meneli. Pozdrawiam wszystkich smakoszy Amarenki - to napój od Bogów.
Pierwszy raz na 18-nastkę kupiłem sobie to "wino" i nie zdążyłem go wypić jak się porzygałem, smak ma słodki... a po przełknięciu wpada w gorzki i mdły jakby jeść śliwki i popijać je mlekiem Nie polecam.
Hmm.. "faza jak po jakiś narkotykach"? No to, jak po to pijecie alkohol, żeby mieć jak największą "fazę" (nie mylić z banią), to lepiej od razu na jakieś kwasy możecie przeskoczyć... A odnośnie samej Amareny to nawet nawet, ale piję ją naprawdę rzadko (raz na kilka miesięcy) - wolę się posmakować 2 razy w tygodniu Dębowym
Chciałbym się zwrócić do tych co "wyżej sra niż dupę ma", a tych którzy piją to "wino" ma za jakiś meneli.
Powiem na swoim przykładzie - z kasą u mnie nie jest jeszcze tak źle, mogę sobie pozwolić na parę piw zagranicznych w weekend, ale jak jadę na koncert rockowy, a zwłaszcza punkowy, to Amarena musi być!
Co do samego trunku: Nie mam dużego doświadczenia z jabolami, ale najlepiej wypada akurat ten trunek. Smak nie najgorszy, nie ma tam jakiejś siary, tylko jakiś "kisiel" rozpuszczony w wodzie z dodatkiem spirytusu. Nawet fajnie się pije. Wadę ma jedną - na drugi dzień (rano) utrzymywał się posmak tego "kisielu"
Freddie, nie wiem co bierzesz, może od tego wina już psuje ci się mózg, ale żaden szanujący się, normalny człowiek nie kupi Amareny aby sobie stare czasy przypomnieć, haha. Ale mi przypominanie, picie gówna za 3 zł. Po co pić dla fazy? Pije się dla przyjemności. Nie stać cię - nie pijesz.
Ja przez ostatnie dwa lata piłem co sobotę dwie Amareny i jednego Komandosa. Zawsze było fajnie. Teraz Amarena poszła na chwilową odstawkę, ponieważ już mi zbrzydła lekko.
Ludzie nie mieszajcie alkoholu z energizerami, taka mieszanka może poważnie uszkodzić wątrobę! Naukowcy z University of Florida stwierdzili, że "Mieszanka alkohol + energy drink poważnie uszkadza wątrobę i nie pozwala jej się zregenerować." Uważajcie więc
Ostatnio w pracy we 3 obaliliśmy 2 Amarenki i super swojaka (nie wiem z czego), na głodnego faza lajtowa, po śniadanku już mniejsza. Winko dobre, ale słabe - chociaż tanie jak barszcz. Dla osób znudzonych winkami POLECAM Gin Lubuski (w Tesco za 0.7l - 28 zł). Drink 3:1 z dobrym tonikiem oczywiście, z cytrynką i kostkami lodu. Warto. Polecam Pozdro!
A dla debili, którzy myślą iż siedzą tu same menele - małe info... wielu jest tu ludzi młodych, studentów którzy piją wina aby niskim kosztem osiągnąć "fazę", ale też pracujących starszych, którzy często po prostu chcą wypić tanie winko aby przypomnieć sobie jak to kiedyś bywało. A z resztą za komuny był okres, że jabole pił każdy - od księdza, po Tuska, Kaczora i Twojego ojca, także wszyscy "Hejteży" ... Pierdo**cie się
Ja piłem to dzisiaj z koleszką moim... winko daje kopa jak zawsze, zwłaszcza jak połączymy Amarenkę z jakimś napojem energetyzującym - wtedy do dopiero się włącza Jumanji (Dżumandżi) Do tego jakieś chipsy z Biedronki (najlepiej o smaku kebaba, ale to już wasz wybór ).
Plusy:
- dobry landrynkowy smak
- niezła faza
- elegancka cena
- dobre wspomnienia po imprezie
- zawszę blisko szkoły (wiadomo chodzi o Biedronkę)
Minusy:
- ból głowy (bynajmniej u mnie)
- wielogodzinny landrynkowy smak w ustach (nawet po jedzeniu)
- zapach po otwarciu butelki (troszku taki odrażający)
W życiu piłem to winko z 5 razy - poniżej 4 zł w Biedronce, smak dobry owocowy, ale czasem jakby za bardzo i mdli, ale mimo wszystko w połączeniu nawet z energetykiem czy colą smakuje dobrze. Samego z gwinta też można przechylić Polecam to winko.
Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18