Obok Manhattana jest to najsławniejszy cocktail na świecie, najbardziej amerykański, znany w USA już od przeszło 100 lat i uchodzący za niekoronowanego króla wszystkich cocktaili. Ustalono, że ilość sprzedanych Martini i Manhattanów dorównuje ilości wszystkich pozostałych rodzajów cocktaili serwowanych w USA.
Historia jego powstania nie jest do końca wyjaśniona. Jakkolwiek w miksologii ustalono, że cocktail ten zrodził się w 1860 r., lecz nie wiadomo dokładnie, czy w San Francisco, czy w Nowym Jorku. Początkowo jego prototyp w Kalifornii nosił nazwę MARTINEZ, w Nowym Orleanie - MARTINEAU, zaś w Bostonie, w jednym z najstarszych miast Ameryki, zasłynął pod nazwą MARTINGALE (przypuszcza się, że nazwa drinka, przekazywana ustnie, została przekręcona). Z nazwą Martinez cocktail dotarł do Europy - do Francji, Włoch i dalej, a wszędzie tam towarzyszyły mu rozmaite wersje jego powstania. W końcu po przeszło 20 latach nazwa Martinez zmieniła się na Martini, która do dziś wszędzie obowiązuje.
Badacze zajmujący się historią San Francisco twierdzą, że Martini powstał właśnie w tym mieście, a twórcą jego był wspomniany już Jerry Thomas, uznawany za największego barmana wszechczasów, ojca światowej miksologii, a przy tym trochę "filozofa" i artystę. Życie Jerry Thomasa było bardzo barwne i tak sławne, jak sławne jest jego Martini. Otóż mając 22 lata udał się w poszukiwaniu pracy, a może i przygód, z Nowego Jorku do San Francisco, do którego przybył drogą morską na statku "Annie Smith" jesienią 1849 r. Zatrudnił się tam w ruchliwym barze domu gry "El Dorado", gdzie bywało dużo poszukiwaczy złota. Mimo że był bardzo lubiany i cieszył się poważaniem wśród gości, nazywających go nawet "profesorem", praca w El Dorado nie w pełni go satysfakcjonowała. Rzucił więc ją i postanowił ruszyć za poszukiwaczami złota, lecz nie jako "digger", a jako artysta wodewilowy. Wraz ze znanym wówczas mistrelem amerykańskim. Lwem Dockstaderem, zorganizował trupę wodewilową, z którą docierał do wszystkich większych skupisk ludzkich. "Show business" nie dał mu jednak spodziewanej satysfakcji i pewnego dnia Jerry Thomas znalazł się z powrotem w barze, tym razem w sławnym "Planter House" w St. Louis, gdzie stworzył swój kolejny, kapitalny gorący drink - Tom and Jerry.
Miejsce to nie było jednak jego przeznaczeniem. W 1860 r. postanowił powrócić do San Francisco, gdzie natychmiast otrzymał posadę głównego bartendera w "Occidental Hotel". Stał się tam wkrótce większą atrakcją niż występujący w hotelu aktorzy. Pewnego razu do jego baru przyszedł Hiszpan pragnący wyleczyć hang - over (kaca). Pierwszy podany przez Jerrego Thomasa drink nie znalazł uznania gościa, w związku z czym ambitny bartender postanowił przyrządzić coś oryginalnego. Do angielskiego ginu dodał vermouthu, gorzkich kropli i innych najlepszych jakościowo ingrediencji i tak spreparowany drink podał gościowi. Kędy zadowolony i uleczony z kaca Hiszpan opuszczał bar, Thomas zapytał go, dokąd się wybiera. Hiszpan odrzekł, że do Martinez, siedziby powiatu Contra Costa County, w obszarze San Francisco Bay. Informacja ta podsunęła Thomasowi pomysł, aby nowo wymyślonemu cocktailowi nadać nazwę Martinez. Pod koniec swej kariery Jerry Thomas został głównym bartenderem w nowojorskim "Metropolis Hotel", gdzie podobnie jak w San Francisco serwował stare i kreował nowe cocktaile. Tutaj też ostatecznie jego niespokojna natura znalazła przystań do końca życia. Wraz ze swoim wspomnianym już poradnikiem The Bon Vivant's Companion, który opublikował mając 35 lat, Jerry Thomas wszedł na stałe do historii miksologii.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w USA na przestrzeni 130 lat stosunek ginu do vermouthu od proporcji 1:1 w 1860 r. wzrósł do 1:12 w 1990 r. W USA tendencja do zmniejszania dodatku vermouthu istnieje w dalszym ciągu. Vermouth ma już tylko "rzucać cień" do kieliszka. Mówi się też żartobliwie, że barman w USA przygotowujący dziś EXTRA DRY MARTINI delikatnie miesza gin w kubku mikserowym z drobno tłuczonym lodem i pochylając się nad nim szepce tylko słowo vermouth. W Europie pije się jednak Martini z większym dodatkiem vermouthu wytrawnego.
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Winka.net - wina owocowe, wino tanie (c) 2007 r. | Partnerzy
Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18