Po szaleństwach karnawału, wielu wypitych kieliszkach alkoholu i potężnym obżarstwie czas wspomóc swój żołądek. Przed laty Polacy leczyli takie stany nalewką orzechową. W innych krajach Europy do dziś są modne różne nalewki ziołowe i anyżowe. Sami sprawdźcie, co wam bardziej pomaga.
Aperitif to napój zawierający od 11 do 60 procent alkoholu. Ma pobudzać apetyt, stymulować pracę jelit, wydzielanie soku żołądkowego. Jego nazwa wzięła się od łacińskiego aperire, które znaczy "otwierać". Takim "otwieraczem" może być kieliszek wina (np. aromatyzowanego jak wermut), szklaneczka piwa albo alkoholowe napoje aperitifowe, wódki anyżowe lub ziołowo - korzenne. Większość z nich ma gorzki smak, więc nazywa się je bittersami. Nasi pradziadowie pijali w tym celu słynne orzechówki. Dla odmiany digestif to też często gorzki napój ułatwiający trawienie (digestia = trawienie), ale spożywany po posiłku. Mogą to być małe porcje wytrawnych wódek owocowych, koniaku, armaniaku lub brandy, a także Jägermaistra, Underberga lub innego ziołowego likieru. Jednak ciągle nie udało się ustalić, co jest ważniejsze - aperitify czy digestify. Zarówno jedne jak i drugie produkowane są od setek lat jako różnego rodzaju nalewki ziołowe. Miały pomagać na wszystko, od dolegliwości żołądkowych do reumatyzmu.
Dziś ich receptura jest ściśle chroniona przez wytwórców. Jednak przed wiekami receptury braci zakonnych w jednym kraju były przekazywane braciszkom w innym regionie Europy. Tam udoskonalano technologię i dostosowywano ją do palety lokalnych ziół. W XIX wieku znaczącym wynalazkiem okazała się gorzka angostura czyli ówcześnie rumowa nalewka na korze drzewa chininowego z Ameryki Płd., na gencjanie oraz ziołach.
Tonik początkowo był znacznie bardziej gorzki i bez cukru. Dziś jest tylko dodatkiem do drinków. W krajach śródziemnomorskich ciągle wielką popularnością cieszą się różne anyżówki, czy to w postaci greckiego ouzo, czy francuskiego pastisu. Ich skrajną odmianą była na przełomie XIX i XX wieku ok. 70 - procentowa nalewka piołunowa, czyli absynt. Jednak się okazało, że stężenie szkodliwych substancji powodowało halucynacje. Te zaś wywoływały nieodwracalne mikrouszkodzenia mózgu. W większości krajów europejskich jego produkcja jest zakazana. Legalnie produkuje się go tylko w Czechach. W Polsce można jeszcze gdzieniegdzie kupić dużo słabszą w stężeniu wódkę piołunową produkowaną pod szyldem przedwojennej firmy Baczewski.
Po ogłoszeniu dekretu o zakazie produkcji absyntu, Henri Pernod wpadł na pomysł produkowania trunku o zbliżonym charakterze, lecz aromatyzowanego anyżem. Jego konkurentem był Ricard, którego markę przejęła firma Pernod. Cena ok. 100 zł.
Za to lubimy Czechów. Wódka ziołowa z Karlovych Varów będzie za 4 lata obchodziła 200 - lecie istnienia. W smaku dość łagodna i harmonijna. Czesi piją ją zmrożoną. Nadaje się do koktajli. Cena ok. 40 zł.
Kto był w Grecji, ten wie, że to trunek bardziej tam popularny niż metaxa. Powstaje z ziół moczonych w spirytusie, następnie rozcieńczonych olejkiem anyżowym lub lukrecjowym. Z wodą mętnieje. Cena ok. 50 zł.
Specjalność węgierska, robiona z nalewki na mieszance 40 ziół. Rodzinna receptura jest ściśle strzeżona. Po destylacji trunek trafia do dębowych beczek, w których leżakuje przez pół roku. Podawać zmrożoną. Cena ok. 70 zł.
Słynny włoskie aperitif produkowany w Mediolanie. Bardzo gorzki smak zawdzięcza wysuszonej skórce pomarańczy z okolic hiszpańskiej Sewilii. Doskonały z sokiem pomarańczowym i dużą ilością lodu. Cena ok. 60 zł.
Po podziale marek pomiędzy polskimi Polmosami ta doskonała wódka przypadła wytwórni w Zielonej Górze. Podstawą 45 - procentowej wódki jest nalewka na zielonych orzechach. Pobudza apetyt. Cena ok. 35 zł.
Duńczycy celebrują ją, popijając w wesołym towarzystwie. Zrobiona z 29 przypraw i kwiatów leżakuje pół roku. Bardzo popularna w Europie. Jeśli otworzysz, musisz wypić w pół roku. Inaczej aromaty uciekną. Cena ok. 100 zł.
Mjr Giuseppe Gallianow 1895 roku przez 44 dni bohatersko bronił się oblężony przez etiopskie wojska. Na jego cześć Arturo Vaccari nazwał tym nazwiskiem likier z 80 ziół, korzeni i kwiatów. Cena ok. 90 zł.
Powstaje od połowy XIX wieku w dolinie rzeki Vejle według staroduńskiej receptury. Sprzedawany jest tylko tam, ale należy do najbardziej charakterystycznych trunków Półwyspu Jutlandzkiego. Cena ok. 25 euro.
Ten niemiecki 35 - procentowy likier ziołowy należy do najpopularniejszych digestifów w Europie. Pity zmrożony przed posiłkiem doskonale zaostrza apetyt, zaś wypity po obfitym posiłku wspomaga trawienie. Cena ok. 45 zł.
Ziołowo - korzenny trunek, o wyraźnie bittersowym aromacie i smaku zawiera 31 procent alkoholu. Wyprodukowany w Pessione niedaleko Turynu. Aromat owocowy z nutą leśną. Cena ok. 50 zł.
Ulubiony trunek dekadenckich środowisk twórczych u schyłku XIX wieku. To jedyny trunek, którego produkcji zabroniły ustawy większości krajów. Ta mocna nalewka piołunowa pochodzi z Czech. Cena ok. 25 zł.
Niemiecki digestif ziołowy produkowany jest z bardzo aromatycznych ziół sprowadzanych aż z 43 krajów. Jego receptura ma już ponad 150 lat. Sprzedawany w małych buteleczkach owiniętych papierem. Cena ok. 6 zł.
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Winka.net - wina owocowe, wino tanie (c) 2007 r. | Partnerzy
Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18