To wydarzyło się kiedy jeszcze studiowałem w Krakowie, czyli jakieś 2 lata temu. Którejś jesiennej nocy postanowiliśmy ruszyć wreszcie swoje dupy z akademika i rzucić je w miasto. Było nas trzech: Ja, Skibuś i Domin tak więc wieczór zapowiadał się ciekawie. Rzadko się zdarzało żebyśmy w tym składzie poszli gdzieś imprezować po lokalach no ale tym razem zaszaleliśmy.
Dawno to było więc nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba zaczęliśmy od "Pubu u Świętego". Tam poszło parę piwek typu porter. Tam siedzieliśmy gdzieś do około 22.00 bo w planach miałem telefon do kumpla. A że na studiach dzwoniło się z odpowiednich automatów za friko więc dalej szukać takowej skrzyneczki. Wreszcie znaleźliśmy i dzwonię. A ten chuj wyobraźcie sobie zaczął mnie opierdalać, że za późno dzwonię. To sobie myślę niech cieć spierdala ja tu szukam automatu a on tak? Pierdolut słuchawką w automat i nara.
Że nie wiedzieliśmy co dalej robić to wróciliśmy do Świętego. I tam znowu po parę piwek. Jeden z kompanów przybił już śledzia na szklance piwa, reszta czyli my też ledwo już siedzimy. Ten etap trochę mi wyleciał z głowy, ale chyba z jakiegoś powodu zachciało nam się spacerów do krakowskim rynku a dokładniej po wszystkich tamtejszych knajpach. To w jednej nie ma miejsca, to druga zamknięta i tak błąkalismy się przez jakiś czas.
Aż wreszcie trafiliśmy do lokalu o nazwie "Mizar". Tam chyba jakaś dyskoteka była (wiecie taki gejklab) czy cosik, no ale co my nie wejdziemy?! I dalej ładujemy się schodami w dół do środka, a tu nagle wychodzi jakiś kafar i mówi: "Wy dwaj możecie wejść, ale ty (to do mnie) nie możesz". Mnie normalnie zatkało. Co ten skurwiel ode mnie chce? Ani się nie przewracam ani nic, pojebało go? Kumple już rozochoceni stanęli w mojej obronie. Że niby dlaczego on nie może wejść? Ochroniarz na to: "Nie bo nie". I w tym czasie przyszedł drugi łysy mięśniak. Domin nie daje za wygraną i ciągnie dalej: "Chcę się widzieć z kierownikiem!!!". (to było dobre) Ale gadki nie było tamten odpowiedział, że on tu dzisiaj rządzi i zaczęli nas wyprowadzać. Z Dominem poszedł jeden mięśniak przodem. Ja ze Skibusiem zostaliśmy w tyle. Skibuś to nawet upierał się, że nie wyjdzie, najebany w trzy dupy ostro stał przy swoim (do czasu). No ale co my szare żuczki z nimi nie wygramy. Ochroniarze posłużyli nam na przyzwoitki aż do wyjścia, a tam widząc, że nikt nie patrzy dawaj mnie z kolana w jaja, Skibusiowi plombę w szczękę i chyba w bark. Ja kurwa skulony (jaja bolą jak cholera) gdzieś tam się wykładam pod wejściem, Skibuś też zamulony nie wie co się dzieje tylko kurwa Domin wyszedł z tego cało.
No dobra, my przecież tego nie podarujemy, a że nie damy rady im najebać bo sami ledwo stoimy to trzeba znaleźć inny sposób. Skibuś zaraz po tym goni w kierunku postoju taxi gada z kierowcą: "Widział Pan to jak nas pobili". Kierowca nie wie zupełnie o co chodzi, odpowiada, że nic nie widział. Ale Skibuś nie popuści i dawaj przekupywać kierowcę: "Widział Pan czy nie, zapłacę Panu". No ale z tego za bardzo nic nie wyszło.
Bezradni i wkurwieni idziemy na komisariat złożyć skargę. Kto był w Krakowie ten wie że na rynku jest taki jeden mały. Najebani w trzy dupy zachodzimy na pały. Tam siedzi taki jeden młody konus w niebieskim przestraszony jakiś. To my mówimy, że nas ochroniarze pobili w lokalu i chcemy złożyc skargę. A on nas pyta czy coś piliśmy. Koledzy wykazali trochę rozsądku i ściemniają że po dwa piwa, później pyta się mnie, a ja oczywiście nic!!! Każdy się słania na nogach, ale jesteśmy trzeźwi tylko ten wiatr.hehehe No to pała pierdolnęła czy ich rozpoznamy? No kurwa jak mam ich rozpoznać jak ja już nie pamiętam jak oni wyglądali.hehee. No to mówię, że się boję z nimi konfrontacji bo mogą mi zrobić krzywdę (czyt. wpierdol). "To w takim razie nic nie możemy zrobić". No kurwa ładnie, Policja broni porządku, skurwiele jedni. Kazał mi spisać oświadczenie, że sie składam skargi i to na piśmie. Ja ani me ani be. "Znaczy się co?" - pytam. Podyktował mi co mam napisać, a ja ledwo już widzę, literki mi się rozmywają, ręce trzęsą no ale jakoś napisałem. Nic tu po nas, myślę. No to wychodzimy, na koniec jeszcze parę epitetów w stronę Policji: "Co to za sprawiedliwość!!! itd." Wyszliśmy, trzasnęliśmy drzwiami komisariatu i w dalszą drogę po mieście. Pała jeszcze wyszła za nami popatrzeć jak idziemy i gdzie.
No ale myślimy, noc długa szkoda iśc do domu. No to idziemy do nocnego po piwo. A tam kurwa jakaś pierdolnięta ekspedientka nie chce nam go sprzedać. No kurwa to już chyba koniec świata. Zakupiliśmy jakieś żarcie i idziemy na stancję do Domina aby się przekimać. Przed zaśnięciem ostra dyskusja Skibusia. "Ja tego nie popuszczę, na obdukcję rano pójdę do lekarza".hehee. Bark go napierdalał przez parę tygodni, mnie jaja przez cały dzień. No ale minęła noc, emocje ucichły i chuja z obdukcją było.
Tak więc podsumowanie:
Skibuś ranny, przez miesiąc nie mógł dojść do siebie. Moje jaja prawie sine. Niewiara w skuteczność pał (hehehe) No ale i tak dobrze że nas na izbę nie wzięli, to chyba jedyny plus tego wieczoru.
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Winka.net - wina owocowe, wino tanie (c) 2007 r. | Partnerzy
Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18