Jak już skończyłem LO uniosłem się ambicją i zachciało mi się studiować w Krakowie na Polibudzie (nie wiem po co mi to było, i tak się stamtšd wyniosłem). Miszkałem sobie w akademikach na Czyżynach i wiecie jak to w akademikach picie, picie i jeszcze raz picie.
Tak więc któregoś pięknego wieczoru postanowiliśmy udać się na miasto i tam spić w trupa. Ale nie jesteśmy tacy głupi i nie mieliśmy zamiaru wydawać tyle kasy ile by nam poszło na picie w centrum. W lodówce mieliśmy literek spirytusiku rozrabianego z wodą. We trzech rozpracowaliśmy chama i oczywiście było nam mało więc ruszyliśmy na przystanek autobusowy i linią 129 na miasto. Na miejscu poszukaliśmy monopolowego gdzie by sprzedawali naleweczki (co nie jest łatwe w centrum Krakowa). Zakupiliśmy kilka i na Planty. Tam spotkaliśmy życzliwego żulika, który z nami się chętnie napił a później bronił, ale o tym niżej. Parę winek, parę piwek i już byliśmy wstawieni. Jak zwykle po pijaku zachciało nam się kurewskich spacerów po mieście. Dokładnie nie pamiętam jak to było ale chyba coś pokrzykiwałem i coś robiłem z samochodami nieopodal zaparkowanymi. I to był mój błąd. Podjechał radiowóz Straży Miejskiej i dawaj mnie zabierać na pakę, kochany żulik wstawiał się za mną, ale to nic nie pomagało, zanim mnie zapakowali przyjechały posiłki na sygnale i w drogę na izbę. Ja jeszcze młody głupi myślałem, że ich uproszę żeby mnie wypuścili ale te głšby nawet o tym nie pomyślały, usłyszałem tylko: "Zamknij się kurwa bo cię uciszę", ale jako uparty człek nie dawałem za wygraną więc dalej nalegam żeby mnie puścili wolno, że jestem biednym studentem i tak dalej. Ale kanalie nie chciały słuchać.
Wylądowałem na izbie. Tam kazali się rozebrać i do celi. Skurczysyny nie dali mi nawet kołdry a było całkiem zimno, w gaciach i podkoszulce, bez kołdry i poduszki wśród żuli. Zajebiście pomyślełem, no to się wjebałem w bagno. Rano budzi mnie rozmowa innych kompanów z celi, przeważnie żuli, jeden wydzwonił żonie i ta zadzwoniła na pały, drugi rozpierniczał samochody, trzeci nie wiedział co tu robi twierdził, że go zawinęli w południe na dworcu bez żadnego powodu a okazało się że ściągnęli go najebanego w nocy gdzieś na jakiejś pipiduwie. Według ich sprzętu miałem 3 promile, ale chuj ich tam wie, zakłamane świnie. Wyszedłem około 15 bo wcześniej nie chcieli puścić, o 12 czułem się trzeźwy więc mówie takiemu kafarowi pielęgniarzowi żeby mnie puścił bo mi się nudzi, jeszcze raz na alkomat i kurwa mać miałem jeszcze około 1 promila, a od 0,5 puszczają. Tak więc poczekałem 3 godziny i do domu. Zabrałem dokumenty, które widzicie poniżej, gacie na dupę i w nogi. Wychodzę i patrzę... kurwa gdzie ja jestem, na prawo jakiś jebany las, na lewo cmentarz, w którą drogę do cholery jest do domciu. Myślę idę prosto przecież gdzieś zajdę, doszedłem na przystanek wyjebany w błocie nie wiem jakim cudem, ludzie się gapią, ale wtedy jusz nic mnie nie obchodziło, byłem głodny, brudny i wkurwiony jak nigdy dotąd.
Nie wiem czy widzicie ile kazali mi cioty zapłacić - 237,40 zł. Pszez pół miecha żyłem za 70 groszy i wyżyłem jakoś. Obczajcie na jakiej ulicy mieści się ten pszytułek, całkiem zabawne.
Tego rodzaju środek wychowawczy to ja mam w dupie, narobili w chuj szumu, a nic z tego nie wynikło, a tak na serio to całe szczęście, że sobie odpuścili. Wolę nie myśleć co by było gdyby mi jeszcze kolegium pierdolneli, kurwa, chyba umarłbym z głodu.heheh.
Wszelkie prawa zastrzeżone przez Winka.net - wina owocowe, wino tanie (c) 2007 r. | Partnerzy
Strona www.winka.net ma charakter wyłącznie edukacyjny i poglądowy NIE jest sponsorowana przez żadnego z producentów, dystrybutorów lub hurtowników wyrobów alkoholowych, NIE ma na celu promowania żadnej z marek alkoholi, jak rownież NIE namawia w jakikolwiek sposób do spożywania napojów alkoholowych. Strona www.winka.net ostrzega, że spożywanie napojów alkoholowych jest szkodliwe dla zdrowia. Strona www.winka.net ostrzega, że zabrania się spożywania alkoholu osobom do lat 18